| Burmistrz to nie królowa angielska |
|
Burmistrz to nie królowa angielska Wyższa uczelnia możliwa do zrobienia w Gostyniu. Dogadać można się z każdym, byle dyskusja nie przekraczało warstwy merytorycznej. Wreszcie- czas na nowe podejście, nowocześniejszą wizję. Takie wnioski wypływają z rozmowy Joanny Jakubiak z Grzegorzem Skorupskim, ubiegającym się o fotel burmistrza. KG: Przedsiębiorczość to podstawa rozwoju miasta. Jak Pana zdaniem z tą kwestią radzi sobie gmina? GS: Podstawę rozwoju miast wielkości Gostynia jest inicjatywa i przedsiębiorczość jego mieszkańców. Byłoby wspaniale, gdyby udało się sprowadzić do Gostynia duży zakład pracy. Jak jednak widać w strefie przemysłowej, rozwijające się zakłady to przedsiębiorstwa „tutejsze”. Dlatego uważam, że dla rozwoju miasta należy poczynić maksymalne kroki, by umożliwić i ułatwić rozwój małej i średniej przedsiębiorczości. Zarówno poprzez rozwój strefy na Czachorowie, jak i ułatwienia administracyjne. Nie należy też zapominać, że jesteśmy regionem rolniczym i ta forma działalności gospodarczej od zawsze stała na wysokim poziomie w naszym regionie. KG: Dawać czy mobilizować? Jaki jest Pana stosunek do pomocy socjalnej? GS: Pomoc społeczna to trudny problem i nie należy do niego podchodzić bez dokładnego zgłębienia tematu. Kwestia: „wędka czy ryba” nie jest wcale jednoznaczna. Z jednej strony jest bowiem grupa osób, która niewiele robi w celu zmiany swojej pozycji społecznej i od lat korzysta ze wsparcia gminy. Tym ludziom należy pomóc poprzez aktywizację, podać rękę, by umożliwić samodzielne funkcjonowanie, a nie ograniczać się tylko do pomocy materialnej. Z drugiej strony jest jednak grupa ludzi, którzy zawsze będą potrzebowali takiej pomocy: osoby starsze, chore czy niepełnosprawne umysłowo. W ich wypadku nie wolno kierować się ślepo zasadami liberalizmu i „wędki”. KG: Absolwenci gostyńskich szkół średnich studiują w większych miastach i nierzadko tam zostają. Jak radzić sobie z tym problemem? GS: Odpływ młodych ludzi to problem każdego, oddalonego od metropolii miasteczka. To zjawisko bardzo niebezpieczne: może okazać się, ze za kilkanaście lat życie kulturalne, sportowe czy gospodarcze znacznie się ograniczy. Zmniejszy się siła nabywcza społeczeństwa co odbije się zarówno na zarobkach w sferze usług i handlu, jak i wpływach do budżetu. Miasto zacznie umierać. Część młodych ludzi zostaje po studiach w Poznaniu czy Wrocławiu, część wyjeżdża za granicę. Z jednej strony ma to przyczyny w braku miejsc pracy, z drugiej – młodzi ludzie twierdzą, że „w Gostyniu nic się nie dzieje”. Myślę, że nasz pomysł, by podjąć działania zmierzające do otwarcia w Gostyniu filii uniwersytetu czy politechniki może w znacznym stopniu zmienić ten obraz miasta. Jeszcze niedawno wyśmiewano się z inicjatywy utworzenia szkoły wyższej w Lesznie – dziś to duża uczelnia (nie jedyna zresztą), do której napływają młodzi ludzie z nawet odległych miejsc . Umożliwiają również zaoczne uzupełnianie wykształcenia przez osoby pracujące. Filie uniwersyteckie znajdują się w Kościanie i Jarocinie. Gostyń z jednym tylko liceum, może zrobić się oświatową czarną dziurą. Warto zastanowić się również nad rozwojem oferty kulturalnej. Myślę, że Gostyń powinien również przyciągać młodych ludzi, choćby poprzez organizacje imprez wykraczających poza lokalne zapotrzebowanie kulturalne. KG: Koalicja z Gospodarnymi nie przetrwała. Po kolejnych wyborach być może przyjdzie Panu znów szukać większości w radzie, tym razem dla umocnienia Pana pozycji jako burmistrza. Z kim będzie to możliwie? GS: Różne słuchy „chodzą” po mieście (śmiech). Niektórzy twierdzą, że naturalna jest koalicja skupiona wokół grupy osób, która startuje na listach Naszej Gminy, SKW i PO. Trzy ugrupowania mogą wystarczyć do utworzenia większości. Nie wiem, czy taki scenariusz jest możliwy. Jako Forum Demokratyczne nie przekreślamy i nie odrzucamy propozycji rozmów. Szukamy porozumienia z ludźmi rozsądnymi. W tej chwili w Radzie Miejskiej nie ma koalicji, a jednak może ona funkcjonować. Ważne, by stanąć ponad osobiste urazy i działać dla dobra Gostynia. Nie rozgraniczać „partyjnie”. Mogę poprzeć dobrą inicjatywę zarówno panów Woźniakowskiego i Dworczaka, jak i Marka Cichowskiego. Poprzez ponad dziesięć lat funkcjonowania w radzie dużo się nauczyłem: czasem na cudzych, często na własnych błędach. Dziś daje mi to umiejętność osiągania kompromisu i porozumienia nawet pomiędzy mocno skonfliktowanymi stronami. KG: Scenariusz 5-6 ugrupowań a radzie również jest możliwy. Jak dogadać się z rozdrobnioną radą? GS: Myślę, że rozwiązaniem są rozmowy: w dyskusji (może nie przed kamerami i mikrofonami mediów) łatwiej zdecydować się na rozsądek i podejmować kompromisowe decyzje. Wierzę, że w nowej radzie miejskiej znajdą się ludzie, którzy kierować się zawsze dobrem mieszkańców a nie interesem partyjnym. KG: Czym różni się wizja burmistrzowania jaką proponuje nam Grzegorz Skorupski od wizji Leszka Dworczaka? GS: Właściwie to nie sposób mi w tym momencie nie odnieść się do wypowiedzi Leszka Dworczaka na takie samo pytanie w stosunku do mojej osoby, zamieszczonej w poprzednim numerze KG. Powiem szczerze, że byłem nią bardzo zaskoczony. Szczególnie w kontekście naszych prywatnych relacji. Jak już jednak wielokrotnie wspomniałem, nie mam zamiaru tworzyć swojego wizerunku w wyborach samorządowych poprzez krytykę moich kontrkandydatów. Moja wizja opiera się na podstawowym założeniu, że dobro mieszkańca, czyli gminy jest ważniejsze od interesu Urzędu. Myślę też, że konieczne jest nowe podejście, człowieka nowego, znającego się na problematyce samorządowej, jednak spoza struktur urzędniczych. Nigdy nie brałem pod uwagę objęcia funkcji wiceburmistrza, gdyż zdawałem sobie sprawę, że Forum liczy na mnie jako kandydata na burmistrza, a startowanie z tej pozycji było nie do końca zgodne z moimi zasadami. KG: Jak powinien zachowywać się burmistrz- pełnić funkcje reprezentatywne czy podejmować konkretne inicjatywy? GS: Burmistrz to nie królowa Wielkiej Brytanii. Nie warto byłoby przeprowadzać wyborów, jeżeli jego rola miałaby się ograniczać tylko do spotkań z różnymi organizacjami „na kawie”. Ma to duże znaczenie, ponieważ konieczny jest bezpośredni kontakt z mieszkańcami, ale należy pamiętać, że to burmistrz kształtuje politykę gminę. Rada Miejska ma kompetencje ustawodawcze, ale to burmistrz przygotowuje projekt budżetu i większość uchwał. Jego rola skupia się również na inspirowaniu i wytyczaniu kierunku rozwoju gminy. KG: Po rozpadzie koalicji z Gospodarnymi pojawiło się wiele ataków na Pana osobę, szczególnie na portalach internetowych. Jak Pan sobie z tym radzi? GS: Jak każda osoba publiczna narażony jestem na różne wymysły. Podobnie jak Leszek Dworczak, Jerzy Woźniakowski, Marek Cichowski, doświadczam czasem różnych pomówień. Nasiliło się to szczególnie w ostatnim roku przed wyborami. Być może aby uchronić, czy ograniczyć ilość ataków niektóre ugrupowania zwlekają z podaniem swojego kandydata na burmistrza. Oszczerstwa najczęściej mają charakter komentarzy na portalach internetowych. W znacznym stopniu już się uodporniłem na podobne „rewelacje”, po prostu wiem że jest to albo mała grupka ( 4 czy 5 osób) wiecznie niezadowolonych, albo też przeciwnicy polityczni, którzy piszą po 4 komentarze na portalach internetowych. Czasami są to śmieszne oszczerstwa – np. źle zaparkowany samochód, bardziej bezczelni jednak próbują wnikać w moje życie osobiste. Cóż, negatywny skutek bycia osobą publiczną. Zapraszam na stronę: www.forumdemokratyczne.pl |